Mieszkańcy nigdy nie podchodzą blisko Żarłocznego Lasu, w którym żyją demony i potwory gotowe zniszczyć człowieka. Nikt nie zdołał powrócić po przekroczeniu granicy tego terenu. Maevyth Bronwick w obliczu napotkanych trudności i niespodziewanych wydarzeń zostaje jednak zmuszona do ucieczki w ramiona lasu. Szybko odkrywa, iż znajduje się tam magiczny świat i tajemniczy Zevander Rydainn. Dziewczyna odkrywa, że jest cennym pionkiem w grze o unicestwienie pewnej klątwy...
O twórczości Keri Lake stało się głośno za sprawą mrocznych i niepokojących historii. Postanowiłam dać szansę tej autorce i wkroczyłam do świata Maevyth Bronwick. Anathema miała być pełną skrajnych emocji i dynamicznych zwrotów akcji opowieścią, o której nie zdołam zapomnieć przez bardzo długi czas. Czy przekroczenie Żarłocznego Lasu rzeczywiście było dobrym pomysłem?
Keri Lake posługuje się opisowym stylem. Momentami miałam wrażenie, iż autorka niepotrzebnie skupia się na różnych szczegółach, które z czasem okazały się powtarzalne i zupełnie niezwiązane z fabułą. Dość mroczny klimat został zniszczony przez ordynarne, wręcz odpychające opisy różnych niestosownych wydarzeń. Bardzo wolne tempo akcji szybko potrafiło znużyć, a tuzinkowe pomysły jedynie wpłynęły na negatywny odbiór tej historii.
Anathema korzysta nie tylko z cech gatunku, ale także z dość powierzchownie nakreślonych motywów. Popularne schematy nie były jednak strzałem w dziesiątkę - niektóre sytuacje zostały potraktowane po macoszemu i wywołały jedynie irytację. Relacja głównych bohaterów nie była wiarygodna, a rozwój ich znajomości nastąpił niespodziewanie. Dość powtarzalny charakter ich rozmów nie ujawnił wnikliwych refleksji na temat ich hierarchii wartości czy marzeń. Zabrakło ciekawego poprowadzenia specyficznego nastawienia społeczności Maevyth czy intrygi związanej z tajemniczą klątwą.
Bohaterowie byli strasznie jednowymiarowo wykreowani. Keri Lake sięgnęła po utarte schematy, aby stworzyć najmniej pozytywne charaktery. Maevyth i Zevander stanowili jedną z najbardziej irytujących par, o jakich miałam przyjemność czytać. Ich infantylność i impulsywność często zaprzeczały wcześniejszym opisom autorki. Poboczne postaci stanowiły jedynie tło dla ich relacji.
Anathema nie stała się jedną z moich ulubionych powieści. Ogromna ilość schematów, powtarzalność wydarzeń i brak złożonych charakterów sprawiły, iż nie potrafiłam cieszyć się z tej lektury. Fani mrocznych i niepokojących historii mogą jednak spróbować szczęścia z losami Maevyth i Zevandera. Czy jesteście gotowi wkroczyć do Żarłocznego Lasu? Uważajcie tylko na potwory czające się w mroku...
Ocena: 2/10
Anathemę otrzymałam od Wydawnictwa Filia. Bardzo dziękuję!
-współpraca reklamowa-
.jpg)


0 Komentarze