Klątwa | Marissa Meyer

Znajdź ciało i odgadnij me imię!



Życie w Adalheid jako zjawa nie jest najprostsze! Serilda została oderwana od swojego ciała i teraz funkcjonuje jako duch przywiązany do zamku. Jako nowa narzeczona Króla Olch ma za zadanie urodzić mu potomka. Serilda pragnie uwolnić się od tego przykrego obowiązku, dlatego wraz ze Złotym poszukuje sposobu na uwolnienie się spod kontroli Erlkinga. Jeśli nie zdoła powstrzymać złoczyńcy, stanie się jego więźniem do końca świata...

Marissa Meyer jest jedną z moich ulubionych autorek, dlatego z nieskrywanym podekscytowaniem sięgnęłam po zwieńczenie losów Serildy. Złoty okazał się lekturą dość spokojną, lecz pełną ciekawych inspiracji i mrocznych zwrotów akcji. Tym razem bohaterka będzie zmuszona do uwolnienia się spod władzy Erlkinga i powstrzymania go przed dokonaniem tragicznych dla świata czynów. Czy jednak młoda dziewczyna będzie w stanie sprostać tak trudnym wyzwaniom?

Marissa Meyer posługuje się lekkim językiem, dlatego można z łatwością zapoznać się z losami Serildy. Niestety, drugi tom okazał się straszliwie powtarzalny - zabrakło dynamicznej akcji i mniej przewidywalnych elementów. Sama akcja była nieco zbyt spokojna, co doprowadziło do znużenia podczas lektury. Myślę jednak, iż inspiracja historią Rumpelsztyka zachwyci fanów baśni - autorka świetnie poradziła sobie z nakreśleniem różnorodnych niespodzianek czy pełnego zaskoczeń zakończenia!

Klątwa obiecywała intrygujące pomysły i barwnych bohaterów, lecz drugi tom okazał się pewnego rodzaju chaotycznym zbiorem różnorodnych wydarzeń. Marissa Meyer nie potrafiła poradzić sobie z wyczuciem odpowiedniego tempa tej historii - powtarzalność i tuzinkowość motywów jedynie irytowały. Losy Serildy wydawały się powierzchownie nakreślone, a poboczne wątki zostały potraktowane po macoszemu. Na uwagę zasługują jednak elementy związane z baśniowym klimatem czy najważniejszymi wydarzeniami fabularnymi. Autorce udało się świetnie poprowadzić małe śledztwo głównej bohaterki i stworzyć satysfakcjonujące zwieńczenie jej perypetii.

Bohaterowie okazali się ciekawie wykreowani. Serilda próbowała postępować rozsądnie i kierowała się logiką - w trudnych sytuacjach nie pozwalała sobie na słabość. Nieco gorzej wypadł Złoty, którego zabrakło w tym tomie - pojawiał się sporadycznie i nie zachwycał niedopracowaną osobowością. Myślę, iż autorka starała się opisać dokładnie Erlkinga i jego świtę, co wpłynęło pozytywnie na odbiór motywacji tej grupy i dostrzeżenie moralnych dylematów różnych postaci.

Klątwa to dość udane zwieńczenie historii Serildy. Marissa Meyer wpadła jednak w pułapkę powtarzalności i nieciekawych schematów, co wpłynęło w pewnym momencie na odbiór tej opowieści. Fani baśni o Rumpelsztyku i czytelnicy poszukujący baśniowego klimatu mogą jednak śmiało spróbować szczęścia z tą serią. Czy jesteście gotowi wyruszyć do Adalheid, aby wypędzić niecne zjawy?

Ocena: 6/10

Klątwę otrzymałam od Wydawnictwa BeYA. Bardzo dziękuję!
-współpraca reklamowa-


Prześlij komentarz

0 Komentarze