Vera | Elizabeth von Arnim

Nie opuszczÄ™ ciÄ™.


Utrata ojca straszliwie wstrząsnęła młodą Lucy Entwhistle, która liczyła na kolejne cudowne miesiące spędzone w towarzystwie rodzica. Niespodziewana strata pozwala jej jednak nawiązać nić sympatii. Everard Wemyss również boryka się ze śmiercią drogiej małżonki, lecz nowa znajomość pozwala mu wyjść z ponurej żałoby. Znajomość szybko przekształca się w małżeństwo. Po ślubie Lucy zdaje sobie sprawę, że nie zna męża tak dobrze, jak jej się zdawało. Gdy dociera do The Willows, wspaniałej rezydencji, w której tragicznie zginęła pierwsza żona Wemyssa, dziewczyna zaczyna zadawać niewygodne pytania, które doprowadzą ją do kolejnych odkryć...

Vera to jedna z późniejszych powieści w twórczości Elizabeth von Arnim, a zarazem pierwsze moje spotkanie z utworami tej autorki. Liczyłam, że historia młodej Lucy i czarującego Everarda będzie niezapomnianą przygodą. Czy ta opowieść rzeczywiście znalazła w moim sercu odpowiednie miejsce?

Elizabeth von Arnim ma wspaniały styl, dzięki któremu czytelnik płynie przez opisywaną opowieść. Losy Lucy i Everarda przyjemnie zajmują i zapewniają chwile dobrej rozrywki. Powieść nie jest nużąca, choć akcja momentami jest straszliwie powolna. Wydarzenia przedstawiane na kartach utworu wzbudzają jednak ciekawość czytelnika, który pragnie odkryć tajemnicę spowijającą śmierć pierwszej żony męża głównej bohaterki. Historia jest zainspirowana życiem prywatnym autorki i w niektórych rozdziałach można to szczególnie zauważyć. Opowieść zawiera elementy czarnego humoru, a chwilami wywołuje grozę w sercu. Zakończenie zawodzi jednak i pozostawia niedosyt - spodziewałam się czegoś więcej.

Vera naprowadza czytelnika, lecz nigdy nie ofiarowuje klarownej odpowiedzi. Elizabeth von Arnim pozostawia czytelnikowi możliwość swobodnej oceny charakteru bohaterów. Autorka kładzie nacisk na dwie zupełnie odmienne relacje - związek Lucy i Everarda wygląda inaczej przed zawarciem małżeństwa i po ślubie. To skłania czytelnika do przemyśleń, które stanowią kwintesencję tej smutnej opowieści. Czy bohaterka nie dostrzegała prawdziwego oblicza małżonka, nie znała go dostatecznie dobrze? Czy może to on skrywał prawdę na swój temat i pozwolił sobie na ujawnienie despotyzmu dopiero po ceremonii? Autorka trafnie przedstawia relacje międzyludzkie, ale także złudzenia i marzenia, którymi żyjemy - dostrzegamy je dopiero po jakimś czasie, najczęściej za późno.

Nie polubiłam bohaterów tej powieści. Miałam wrażenie, iż Elizabeth von Arnim potraktowała ich po macoszemu, skupiając się w dużej mierze na rozwinięciu wątku dotyczącego małżeństwa oraz przewagi pozycji męża nad żoną. Lucy jest straszliwie naiwna i pozwala sobą rządzić. Everard to widzi i wykorzystuje tę sytuację. Bohaterka dostrzega to nadużycie władzy za późno, gdy nie ma już możliwości zmiany podjętych decyzji. Spodziewałam się, że autorka pokaże nieco szerszy obraz małżeńskiej relacji Lucy i Everarda, lecz ofiarowała czytelnikom jedynie fragment ich wspólnej historii.

Vera wywołuje sprzeczne emocje. Losy Lucy i Everarda stanowią nieprzyjemny obraz złudnych przekonań oraz bolesnego upadku, którego doświadczamy po poznaniu prawdy. Elizabeth von Arnim skłania do refleksji, ale jednocześnie zawodzi nagłym, symbolicznym zakończeniem. The Willows wciąż skrywa wiele tajemnic, lecz czytelnicy odkryją jedynie kilka z nich. Czy to wystarczyło, aby wywołać zachwyt? Sięgnijcie po tę mroczną powieść i sprawdźcie sami!

Ocena: 7/10

Verę otrzymałam od Wydawnictwa MG. Bardzo dziękuję!
 

Prześlij komentarz

2 Komentarze