Złe dziewczyny nie umierają | Katie Alender

Demony istnieją?


Fotografia to pasja Alexis. Dziewczyna każdą możliwą chwilę spędza z aparatem w dłoni, uciekając od rodziców i natrętnej młodszej siostry, Kasey. Żyje jak normalna nastolatka. Wszystko się jednak zmienia. Alexis zauważa dziwną przemianę w swojej trzynastoletniej siostrze: błękitne oczy skrzą jej się zielonym blaskiem, ma luki w pamięci i przemawia słowami rodem z dawnych epok. Dostrzega również nadnaturalne rzeczy rozgrywające się w domu.
Czy Alexis rozwikła tajemnicę zanim będzie za późno?

Przyznam, że wolę romanse i klasykę od literatury grozy i kryminałów. Nie ograniczam się jednak i próbuję otworzyć na powieści, których na co dzień nie czytam. Złe dziewczyny nie umierają to utwór posiadający wątki kryminału, horroru i młodzieżówki. Taka forma bardzo przypadła mi do gustu.

Złe dziewczyny nie umierają to powieść, którą można opisać jednym słowem: creepy. Występują tam dwa różne światy. Jednym z nich jest zwykłe życie Alexis i jej różne relacje z osobami ze szkoły oraz typowe problemy nastolatki. Z drugiej strony mamy natomiast przerażającą tajemnicę demona, sekrety przeszłości i przemianę trzynastoletniej dziewczynki. Katie Alender w świetny sposób manewrowała pomiędzy różnymi wątkami, które przewijały się przez powieść. Autorka ma niezwykle lekki kunszt pisarski, dlatego bardzo trudno było mi się oderwać od tej powieści. Przygody Alexis wciągnęły mnie tak, że zapomniałam o otaczającym mnie świecie.

Charaktery postaci nie przypadły mi do gustu, lecz zaciekawiły. Najbardziej irytującymi były główna bohaterka oraz jej siostra. Obie te dziewczyny były infantylne i narzekały na każdą możliwą rzecz. Z biegiem czasu zmieniły jednak swoje zachowanie i w obliczu zagrożenia, dzielnie stawiły im czoła.

Nie mam pojęcia po co autorka stworzyła w tej powieści wątek miłosny pomiędzy główną bohaterką, a dopiero co poznanym przez nią Carterem. Była to bardzo naciągana i trochę nienaturalna relacja, która nic nie włożyła do całej fabuły. Zawiodłam się również na trochę sztampowym zakończeniu całej lektury. Liczyłam na coś nieprzewidywalnego, co zwali mnie z nóg.

Złe dziewczyny nie umierają to ciekawy horror, przy którym spędzicie parę miłych godzin. Sięgnąć po powieść Katie Alender może każdy, lecz utwór zdecydowanie będzie ciekawszy dla młodszych czytelników, którzy dopiero zaczynają przygodę z tym gatunkiem.

Ocena: 7/10

Powieść Katie Alender poznałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Feeria. Bardzo dziękuję!

Weronika Z.

Serwus! Nazywam się Weronika i jestem autorką Paradise with Books. Będzie mi niezmiernie miło Cię tu gościć!

13 komentarzy:

  1. Zgadzam się, ta książka to bardzo miła lektura. chętnie sięgnę po następne części cyklu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wątpię, że to miła lektura :D
    Wydawnictwo akurat wybiera dobre powieści dla młodzieży ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak dużo wad, a i tak postawiłaś jej wysoką ocenę >< Znając mnie, pewnie skończyłoby się na 4/10, ale najpierw musiałabym ją przeczytać. Szkoda, że wydaje się słaba ta książka, miałam ją w planach, ale teraz to sama nie wiem :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka również mi się podobała, i też uważam, że związek Alexis i Cartera był mocno na siłę :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam od dawna ochotę na tę książkę :) wydaje się być w sam raz dla mnie. Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy polski odpowiednik słowa "creepy", wiesz?

      Usuń
    2. Zdaję sobie z tego sprawę :)

      Usuń
  7. Książka ogromnie przypadła mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam, ale wydaje się dosyć ciekawa, zwłaszcza, że ostatnio horrory zaczynają mnie interesować. :)

    Pozdrawiam,
    http://nieuleczalna-bibliofilka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Związek nieco na siłę? Infantylne postaci? To chyba książka nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tej książki jestem ciekawa od momentu, w którym po raz pierwszy zobaczyłam jej zapowiedź ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie lubię za bardzo takich powieści, odpuszczę sobie :)

    OdpowiedzUsuń