Snowglobe | Soyoung Park

Kamery śledzą każdy twój krok.



Wszyscy obserwują codzienność celebrytów, którzy żyją w kopule - to tam nagrywane jest ich całe życie. Społeczności przebywające poza tym bezpiecznym miejscem oglądają uwiecznianą w formie seriali rzeczywistość ulubieńców, pracując jednocześnie na utrzymanie ich drogiego stylu życia. Chobahm pragnie zostać reżyserką, lecz otrzymuje nieoczekiwaną propozycję - ma wcielić się w rolę Goh Haeri, która niespodziewanie zginęła. Chobahm nie jest pewna, czy udawanie idolki to jej wymarzona ścieżka kariery, lecz nie ma już odwrotu...

Gdy tylko usłyszałam o Snowglobe, nie potrafiłam powstrzymać ekscytacji! Soyoung Park stworzyła historię przypominającą Snowpiercera, co skłoniło mnie do szybkiego zapoznania się z losami Chobahm. Dziewczyna otrzymuje nietypową propozycję, która może okazać się szansą na lepsze życie. Czy jednak codzienność w błysku fleszy będzie tym, czego pragnie?

Soyoung Park posługuje się lekkim i przystępnym stylem. Nie potrafiłam oderwać się od tej wartkiej historii, gdyż byłam bardzo ciekawa losów Chobahm. Mroźny i dość mroczny klimat świetnie odpowiadał pogodzie za oknem, dlatego przepadłam na kilka godzin. Niestety, z czasem okazało się, iż losy bohaterów nie zostały dobrze poprowadzone, a zakończenie zirytowało licznymi lukami fabularnymi.

Snowglobe ukazało potencjał na świetną historię, która niepotrzebnie próbowała zaszokować nielogicznymi aspektami fabularnymi. Soyoung Park potrafiła wciągnąć do magicznego świata pełnego celebrytów - ich każdy krok śledzony był przez kamery, aby następnie nadawać ich prawdziwe życie w formie wyreżyserowanych produkcji do społeczności żyjących poza kopułą. Niestety, wiele wątków wydawało się potraktowanych po macoszemu - zabrakło wykorzystania najważniejszych pomysłów nakreślonych w utworze.

Bohaterowie okazali się dość powierzchownie wykreowani, choć większość z nich była niedopracowana. Chobahm udająca Goh Haeri nie zainspirowała jakimikolwiek wnikliwymi refleksjami, a jej skrajna naiwność i infantylność uwypuklały mankamenty całej historii. Poboczne postaci także były pozbawione jakichkolwiek charakterystycznych cech, które sprawiłyby, że zapamiętałabym je na dłużej.

Snowglobe zapowiadało się świetnie, lecz okazało się powieścią z dość chaotycznie poprowadzoną akcję i powierzchownie nakreślonymi motywami. Szkoda, gdyż Soyoung Park początkowo potrafiła oczarować futurystyczną wizją mrocznego świata celebrytów i ich fanów. Czytelnicy łaknący lekkiej rozrywki mogą śmiało sięgnąć po ten utwór. Czy jednak zostanie w Waszej pamięci na długi czas? Nie sądzę.

Ocena: 4/10

Snowglobe otrzymałam od Wydawnictwa Insignis. Bardzo dziękuję!
-współpraca reklamowa-

Prześlij komentarz

0 Komentarze