W Portoryko padał śnieg | Sarah McCoy

Opowieść jedenastoletniej Verdity.



Portoryko, 1961 rok. Społeczne niepokoje dzielą mieszkańców na tych, którzy walczą o niepodległość oraz na osoby pragnące dołączyć do amerykańskiego snu. Jedenastoletnia Verdita Ortiz-Santiago marzy o innej codzienności, która pozwoliłaby urzeczywistnić jej marzenia. Matka oczekuje od niej podporządkowania tradycjom, lecz Verdita stanie przed trudnym wyborem. Jak potoczą się jej losy?

Sarah McCoy nakreśliła historię, którą bardzo chciałam przeczytać. W Portoryko padał śnieg to utwór opisujący losy nastoletniej Verdity, która zmaga się z różnorodnymi zmianami w swoim życiu. Byłam ciekawa, czy autorka zdoła usatysfakcjonować mnie pomysłem na tak intrygującą opowieść. Czy warto sięgnąć po ten tytuł?

Sarah McCoy posługiwała się straszliwie prostym językiem, który nie pomógł w stworzeniu barwnego klimatu. Zabrakło w tym utworze nacisku na lepsze ukazanie kultury portorykańskiej społeczności, tradycji czy politycznych refleksji na wybrany temat. Niestety, dość powierzchownie opisana akcja sprawiła, iż nie byłam usatysfakcjonowana losami Verdity. Spodziewałam się zupełnie innej opowieści.

W Portoryko padał śnieg to powieść z niezwykle intrygującym pomysłem, lecz niekoniecznie udanym wykonaniem. Sarah McCoy starała się opisać najważniejsze elementy. Niestety, wiele motywów zostało potraktowanych po macoszemu. W utworze pojawiło się sporo wydarzeń, które były powtarzalne i nie miały większego wpływu na fabułę. Liczyłam na zdecydowanie lepiej nakreślone relacje międzyludzkie i dynamikę w rodzinie Verdity, co nieco mnie zawiodło. Elementy dotyczące społeczności w Portoryko, ich kultury i tradycji także wydawały się niedopracowane.

Bohaterowie potrafili zirytować jednowymiarowymi charakterami. Liczyłam na to, iż Sarah McCoy nakreśli wiarygodne sylwetki, które pozwoliłyby uwypuklić najważniejsze motywy poruszane w utworze. Verdita zachowywała się dość infantylnie - jako jedenastoletnia dziewczynka wydawała się rozumieć bardzo mało z sytuacji rozgrywających się w jej rodzinnym domu. Ostatecznie przymknęłam jednak oko na ten element, gdyż zdecydowanie bardziej na ocenę bohaterów wpłynął brak odpowiedniego przedstawienia pobocznych postaci. Nie odgrywały one żadnej kluczowej roli.

W Portoryko padał śnieg była obiecującą lekturą, która jednak sprawiła mi niemały zawód. Sarah McCoy sięgnęła po straszliwie przewidywalne i tuzinkowe pomysły, co wywołało znużenie w czasie lektury. Szkoda, gdyż pomysł na ukazanie tego momentu w historii portorykańskiego społeczeństwa wydawał się strzałem w dziesiątkę. Jeśli pragniecie zapoznać się z losami Verdity, przygotujcie się na spokojną lekturę!

Ocena: 2/10

W Portoryko padał śnieg otrzymałam od Wydawnictwa Świat Książki. Bardzo dziękuję!
-współpraca reklamowa-

Prześlij komentarz

0 Komentarze