Outlander. Sezon 1 | 2015

Sing me a song of a lass that is gone,
Say, could that lass be I?

Claire Randall wraz ze swoim mężem, Frankiem, udaje się na wakacje do Szkocji. Małżeństwo spędza miłe dnie pośród majestatycznych zamków i zielonych wzgórz. Przypadkowe dotknięcie kamieni przenosi kobietę do 1743 roku, gdzie wplątuje się w niebezpieczeństwa. Spotyka tam Jamiego Frasera, przystojnego Szkota, z którym połączy ją przeznaczenie. Czy jednak kobieta nie będzie pragnęła powrotu do swoich czasów? Którego mężczyznę wybierze?


Kto nie skusiłyby się na oglądanie serialu pełnego przystojnych Szkotów i cudownych krajobrazów? Po pełnej skrajnych emocji lekturze Obcej autorstwa Diany Gabaldon z wielką chęcią usiadłam w fotelu, aby oglądnąć ekranizację na podstawie serii opowiadającej o Claire Randall. Pierwsze odcinki nie obfitowały w fajerwerki, ale od połowy sezonu akcja momentalnie ruszyła do przodu!

Czułam się bardzo zaskoczona wszystkimi wydarzeniami, które rozgrywały się na ekranie. Pomimo mojej znajomości fabuły, pierwszy sezon Outlandera przeżyłam na nowo. Od pierwszego odcinka mogłam czuć ból, radość, miłość czy pożądanie, które targały bohaterami na różne strony. Widz może łatwo nawiązać więź z Claire i towarzyszyć jej w niezwykłych przygodach.


Aktorzy spisali się znakomicie. Nie muszę za wiele mówić o grze aktorskiej Sama Heughana, Caitriony Balfe czy Tobiasa Menziesa, bo nie mam się do czego doczepić. Ukazali oni prawdziwe charaktery bohaterów i emocje im towarzyszące. Jestem pod wielkim wrażeniem, bo nie zawsze się to udaje. Relacja Claire i Jamiego jest pełna różnorodnych emocji - od złości i nieufności, aż po pożądanie i uwielbienie. Aktorzy spisali się na medal! 


Warto również wspomnieć o cudownym klimacie serialu. Outlander ma niesamowicie przejmującą ścieżkę dźwiękową, która posiada mnóstwo nawiązań do szkockich korzeni. Również stroje są wykonane z dbałością o każdy szczegół. Kocham również czołówkę serialu, która po paru odcinkach nie może wyjść mi z głowy.

Outlander to trzynaście cudownych odcinków, które jednakże ogląda się bardzo powoli. Po pewnym czasie możemy odczuć znużenie czy niecierpliwość. Akcja płynie bardzo wolno, aby widz mógł rozkoszować się widokami cudownej Szkocji czy poddawać analizie niektóre momenty odcinka. Niektórzy mogą uznać to za mankament, ja uważam jednak, że twórcy dobrze postąpili zwalniając akcję - ostatnie odcinki aż kipią od emocji i są niczym jazda na rollercoasterze.


Outlander to zdecydowanie jeden z moich ulubionych seriali i jednocześnie dowód, że można tworzyć udane filmy czy seriale na podstawie powieści. Towarzyszyłam Claire podczas jej wypraw i z niemałą dumą obserwowałam, jak dzielnie i trzeźwo dokonuje wyborów. Mam nadzieję, że drugi sezon będzie jeszcze lepszy i zaskoczy mnie równie pozytywnie.

Ocena: 9/10
 

Weronika Z.

Serwus! Nazywam się Weronika i jestem autorką Paradise with Books. Będzie mi niezmiernie miło Cię tu gościć!

4 komentarze:

  1. Uwielbiam książki z te serii. Są niesamowite! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najpierw mam zamiar przeczytać książkę, która od roku stoi na półce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie się za nią zabierz - naprawdę warto!

      Usuń