Klątwa Tygrysa. Przeznaczenie | Colleen Houck




Klątwa Tygrysa od dawna figuruje na mojej liście ulubionych książek. Gdy znajomi pytają się, jaka jest moja ulubiona książka mówię: ''Klątwa Tygrysa''. Właśnie przed Wami recenzja przedostatniego tomu serii o pięknych tygrysach, które zdobyły moje serce.




Kelsey Hayes zostaje porwana. Jej wróg, Lokesh chce, aby została jego żoną i spłodziła mu syna. Oczywiście, Kelsey przedłuża wszystko jak najbardziej się da, a pomoc wreszcie nadchodzi! Dwa tygrysy uwalniają dziewczynę z rąk okropnego mężczyzny i uciekają. W domu jednak nie zostają zbyt długo, bo czeka ich wyczerpująca, ostatnia misja. Trzeba zdobyć ognistą linę, która jest w środku wulkanu.
Bohaterów czeka niejedna przygoda, a Kelsey postanowiła oddać swoje serce czarnemu tygrysowi. Jej myśli mimo to, cały czas są skupione na Renie, białym tygrysie, jej pierwszej miłości. Mimo małego wahania, postanawia zostać z Kishanem, ale czy to będzie dobry wybór?
Co będzie jej przeznaczeniem?

Mam słabość do okładek 'Klątwy Tygrysa'. Po prostu, kocham tą zieleń, kocham te zwierzęta na okładce i kocham ten napis. Po prostu, okładka jest jedną z moich ulubionych!

Teraz zacznijmy od Indii. Jestem pod wielkim wrażeniem, że Pani Houck, stworzyła dwa magiczne światy - ten realny i ten baśniowy. Opowieści, szczegóły dotyczące Indii - jestem pod wielkim wrażeniem, że autorka utrzymała atmosferę Indii.
Świat fantastyczny również czaruje. Jednym słowem, Pani Houck spisała się na medal!

Kelsey na początku była trochę irytująca - pierwszy tom w połowie opowiadał nam o szamponach i ulubionych wstążkach Panny Hayes, a w trzecim była niedojrzała i strasznie zazdrosna. W tym tomie tak nie było. Widać, że bohaterzy dojrzali i zachowują się zupełnie inaczej. W tamtych tomach nasze tygrysiątka i ich opiekunka byli strasznie niegrzeczni i często się oburzali. Ta część jest inna - bo bohaterowie są bardziej dojrzali i nie zachowują się jak rozkapryszone nastolatki. Czasami jeszcze się im zdarza, ale z nimi już są postępy.

Fabuła jest bardzo ciekawa. Nie jest to tak jak w połowie książek, gdzie można się spodziewać co się stanie. Wiedziałam jak się skończy książka, ale to tylko taki mały minusik (od pierwszej części wiedziałam jak to się skończy). Ciekawy pomysł był z tym ślubem i kaprysami Kelesy, na co się w tej sytuacji przydały. Na szczęście tygryski przyszły i uratowały pannę młodą sprzed ołtarza. Opisy były ciekawe, dialogi dobrze napisane, a książkę czytało się lekko. Trochę szkoda mi niektórych osób, które poświęciły się dla młodzieży, ale zawsze będę o tych osobach pamiętać.

Znów mieliśmy przed sobą trójkącik. Kelsey postanowiła sobie, że będzie z Kishanem, ale koło niej kręci się jej biały tygrys, który trochę ją podpuszcza. Dziewczyna miała małe wahanie, ale nadal spełnia swoje postanowienie. Moje serce należy do Rena, ale Kishan również jest bardzo dobrym przyjacielem. Oba tygrysy są jednym słowem WSPANIAŁE!

Podsumowując, Przeznaczenie jest o wiele lepsze niż tamte tomy i trzyma w napięciu do samego końca. Nie można narzekać na brak akcji, bo jest jej bardzo dużo. Tygrysy jak zwykle są bardzo kocie, a Kelsey bardzo ''Kelseyowata''. 
Indie są bardzo magiczne i opisy wciągają, a ja chciałabym pojechać i zobaczyć to wszystko na własne oczy.
Książkę czyta się szybko, a napisane jest to łatwym, przyjemnym językiem. Jestem pod wrażeniem tej części i pochwały należą się Pani Houck.
Zachęcam Wszystkich ciekawskich do zapoznania się z Kelsey, tygrysami i Indiami. Oraz oczywiście przygodą, która wciągnie Was tak, że nie będziecie mogli się z niej wydostać.

Ocena: 9+/10

Weronika Z.

Serwus! Nazywam się Weronika i jestem autorką Paradise with Books. Będzie mi niezmiernie miło Cię tu gościć!

4 komentarze:

  1. Od wieków zabieram się do "Klątwy Tygrysa" i zabrać się nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tej serii, ale niestety, to nie moja bajka ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może się jednak skuszę, żeby sięgnąć po kolejne tomy tej serii? Pierwszy mnie niestety nie przekonał do dalszej lektury. ;x

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam pierwszy tom, ale jakoś nie mogę się za niego zabrać :/

    OdpowiedzUsuń