Kłamczucha | Małgorzata Musierowicz






Bardzo lubię książki przyjemne i klimatyczne. Taką książką oczywiście jest ''Kłamczucha'', za którą się zabrałam. Kłamczucha to drugi tom wspaniałej serii nazywanej Jeżycjadą.
Gdy czytałam uśmiechałam się od ucha do ucha, a towarzyszyła temu herbata z cytryną. Klimat, który nadała Pani Musierowicz roztaczał się po pokoju, tworząc aurę z tamtych lat.




Aniela Kowalik, to piętnastoletnia dziewczyna, obdarzona temperamentem, pewnością siebie, zarozumiałością i wielkim uczuciem do sztuki. Mieszka ona w Łebie wraz z ojcem rybakiem, a pewnego dnia spotyka ona chłopaka o imieniu Paweł, w którym kompletnie się zabujała! Przyjechał on na rehabilitację po zapaleniu płuc, a Aniela za długo z nim nie pobyła, ponieważ już wyjeżdżał do Poznania, swojego rodzinnego miasta. Tak więc dziewczyna całkowicie zadurzona w chłopaku, bez grosza przy duszy, udaje się do Poznania pod pretekstem nauki w Liceum Poligraficznym, do którego chodzi jej ''chłopak''.
Dziewczyna zostaje również u wujostwa, zaczyna pracować jako pomoc domowa, mając przy tym Pawełka na widoku.
Dziewczyna kłamie w każdej prawie sytuacji, ale nie zdaje sobie sprawy, że kłamstwa zaczynają wychodzić na jaw.

Okładka ma w sobie to ''coś''. Różowa/Czerwona nie podobała mi się tak bardzo jak jeszcze inna - piękna troszkę starsza, gdzie namalowana jest Aniela i Robojek i ich klasa.

Autorka miała bardzo fajny pomysł na przedstawienie takiej sytuacji. Zakochana dziewczyna udaje się za ukochanym do innego, nieznanego jej miasta i udaje wieśniaczkę nazywaną Franciszką Wyrobek.
Jeżycjada jest genialna, a ja gdy ją czytałam uśmiechałam się i wyobrażałam ten klimat, który tutaj przedstawiła nam autorka.
Zwariowane dzieciaki, które mają te swoje rymowanki, kartki na mięso, piękne opisy i sytuacje.

Bohaterką jest Aniela Kowalik. Fajne imię, którego nie znałam (jeszcze nie) i takie typowe nazwisko. Aniela miała być Kłamczuchą, która była nieświadoma swoich słów. Posunęła się do wszystkiego, byle tylko być przy swoim pięknym chłopaku, który nie poznał jeszcze za dobrze Franciszki Wyrobek.
Lubię bardzo wujostwo u którego była. Podobała mi się ta rodzinna atmosfera, którą autorka potrafiła nadać w książce. To wielki plus.
Aniela czasami mnie irytowała, ale i tak w napięciu czytałam powieść do końca, chcąc poznać całą historię z zakończeniem.
Pawełka nie lubię (przynajmniej nie teraz), bo okazał się być bardzo pięknym uwodzicielskim chłopakiem, za którym Aniela biegała i sprawdzała go na każdym kroku.

Romcia i Tomcio byli moimi ulubionymi bohaterami w książce. Wpadanie w tarapaty szło im rewelacyjnie :)
Dodatkowo ich rodzice - Marment i Tosia, którzy zabiegani, karcili dzieci.
Robojek jakoś nie przypadł mi do gustu, chociaż był miłą postacią. Gdyby nie latał za Anielą, byłby fajny :)

Podsumowując...
Książka jest genialna, napisana łatwym, przyjemnym językiem. Dzięki temu książkę czyta się szybko i lekko.
Na serię Pani Musierowicz warto zerknąć i poświęcić chwilę, bo są to piękne książki, które zapadają w pamięć.
Jednym słowem - Kłamczucha jest bardzo dobra (pomimo troszkę irytującej bohaterki).
Zachęcam do przeczytania :)

Ocena: 9/10

Weronika Z.

Serwus! Nazywam się Weronika i jestem autorką Paradise with Books. Będzie mi niezmiernie miło Cię tu gościć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz