Skrzydła Laurel | Aprilynne Pike





Ostatnio czytam bardzo dużo książek paranormalnych. Wróżki, wampiry, wilkołaki i inne tego typu stworzenia są wykorzystywane w książkach i to się już staje troszeczkę... nudne. Jednak, gdy ma się pomysł, można stworzyć z książki bestseller. Czy ''Skrzydła Laurel'' będą taką książką?




Laurel, piętnastoletnia dziewczyna musi się przeprowadzić z rodzicami do nowego miasta. Nie jest to dla niej całkowicie łatwe, bo będzie musiała pójść do szkoły, a zawsze uczyła się w domu, więc boi się, co powiedzą rówieśnicy. Już od pierwszego dnia w szkole, zaczęła mieć przyjaciół - Dawida i Chelsea. Niektóry sądzą, że jest piękna i dziwna zarazem - ponieważ pije tylko wodę, sprite'a, a na posiłki jada tylko owoce i warzywa. Wszyscy myślą, że się odchudza, jednak jej i jej rodzicom to pasuje. Laurel nigdy bowiem nie miała trądziku ani nie chorowała - a gdy chorowała, leczyła się sposobami domowymi.
Jednak, na plecach wyskakuje tajemniczy pryszcz, który potem zmienia się w coś co jest wielkie i niemożliwe. Dodatkowo Laurel w poszukiwaniu tajemnicy o swoim ''problemie'', spotyka Tamaniego, który wszystko jej wyjaśnia i oznajmia, że na Laurel czyhają różne paranormalne stwory. Czy Laurel dowie się kim jest?

Zaczynając od okładki... Mówiąc szczerze tak bardzo, to mi się nie podoba. Jest troszeczkę nudna. Róż mi jest obojętny, więc nie chodzi o to, jeśli chcecie wiedzieć, ale.. motylek jako jedyny mi się podoba. Dziewczyna na okładce nie przypomina mi Laurel, którą ja sobie wyobraziłam, więc... Okładka mogłaby być lepsza.

Nawiązując do fabuły... Wiadomo, teraz pisze się o młodzieży i paranormalnych rzeczach. Laurel odstawała od nich, bo miała tymczasowo łatwiej - uczyli ją w domu, nigdy nie chorowała i nigdy nie miała trądziku! Tego ostatniego chyba zazdroszczą prawie wszyscy. Fabuła jest nawet niezła, ale akcja momentami jest nudnawa. Szczerze na książkę trafiłam przypadkiem i nawet mi się spodobała. Czasami mi się powieść podobała, czasem  nie i różnie to bywało. Laurel troszeczkę mnie denerwowała, a Dawida uważałam za mięczaka (przez chwilkę). Podobała mi się Chelsea. Była według mnie jedną z najfajniejszych postaci.

Książkę czyta się szybko i lekko. Autorka ma fajny styl pisania. Książka jest taka sobie, ale da się ją przeczytać. Tak więc oceniając - jak chcecie możecie ją spokojnie przeczytać.

Ocena: 5,5/10

Weronika Z.

Serwus! Nazywam się Weronika i jestem autorką Paradise with Books. Będzie mi niezmiernie miło Cię tu gościć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz